Jak Google odsiewa dobre treści od spamu?

Bez przerwy mówi się wiele o treści i jej znaczeniu w świecie SEO i szeroko rozumianego pozycjonowania w Internecie . Przewodnie hasło brzmi: „Content is King”, wedle którego nie ma możliwości pozycjonowania strony bez ogromnej ilości treści. No dobrze, nawet zakładając, że to prawda – skąd Google wiedzą, czy dana treść rzeczywiście jest sensowna, czy może to zwykły, bezwartościowy zapychacz?

Niemożliwe jest przedstawienie wszystkich sposobów, jakich wyszukiwarka używa do określania jakości. Jasnym jednak pozostaje, że już całkiem dobrze radzi sobie w odnajdywaniu różnic pomiędzy treścią wyprodukowaną z intencją komunikowania się i rozpowszechniania wiedzy a spamem pisanym na kolanie, lub jeszcze lepiej, produkowanym przez jakieś generatory. Wiele z tych treściowych programów rozprzestrzeniało się na całym świecie, wypluwając tanie treści, głównie w języku angielskim (ale nie tylko). Działanie to później nazwano „Stuffingiem słów kluczowych”, ponieważ polegało przede wszystkim na hurtowym wypełnianiu stron słowami kluczowymi.

Dlatego wydaje się ważne wyjaśnienie kilku etapów, podczas których Google określa jakość treści i stwierdza, czy nasz artykuł odpowiada rygorystycznym kryteriom.

Matt Cutts, jeden z najważniejszych googlarzy, był odpowiedzialny za działania, które firma podjęła w celu wykrywania spamu i korygowania błędów algorytmu. Chociaż nigdy nie ujawnił, z oczywistych powodów, jaki był kształt konkretnych poprawek, z jego słów można wywnioskować wskazówki dotyczące tego jak uniknąć oznaczenia nas jako spamera.

Aby pojąć te wskazówki musimy także zrozumieć, że SEO jest wyścigiem tysięcy mądrych ludzi, wśród których każdy stara się odnaleźć słabość algorytmu zaprojektowanego przez innych niezwykle mądrych ludzi, jak zespół Matta Cuttsa. Ten wyścig to prawdziwy maraton, rozgrywany online i bez ustalonej mety. Oznacza to, że gdy osoby spamujące dla uzyskania lepszych pozycji, znajdują sposób na oszukanie algorytmów, te natychmiast zostają poprawione.

W kolejnych aktualizacjach Google chwaliło coraz lepszym wyłapywaniem treści spamowych. Podajmy kilka najważniejszych przykładów.

Aktualizacja Panda

W dniu 24 lutego 2011 roku Matt Cutts ogłosił w mediach pierwszą wielką aktualizację Panda, mającą doprowadzić do ukarania stron o słabej zawartości. Ale czym dokładnie miała być Panda? To filtr noszący nazwę po jego projektancie, pracowniku Google o nazwisku… Navneet Panda . Ta aktualizacja algorytmu Google pozwoliła odróżnić strony, które nie posiadają wysokiej jakości treści, umieszczając je w odpowiednio niskich wynikach wyszukiwania.

Pierwsza aktualizacja Pandy dotknęła około 12% stron. Wygląda na to, że w szczególności dotyczyła ona witryn z dużą liczbą reklam, chociaż nie był to główny cel. Witryny, które nie miały unikatowej zawartości, również zostały szczegółowo zlustrowane. Ważną informacją jest to, że Google Panda pozostaje aktualizacją okresowo odnawianą. Oznacza to, że jest wciąż aktywna.

Jaki wpływ miała aktualizacja Panda?

Przede wszystkim wpłynęła na zawartość treści stron zapleczowych i farm, które mają wielu „autorów” rozproszonych po całym świecie, publikujących treści w sposób zautomatyzowany. Czasami te treściowe farmy składały się po prostu ze zautomatyzowanych procesów, w których losowe słowa przeplatały się ze słowami kluczowymi, tworząc sztuczne teksty, które czasami potrafiły uplasować się na szczycie rankingu Google, tylko dlatego, że zawierały odpowiednie natężenie fraz i poprawne metatagi. Zadaniem Pandy jest wartościowanie jakości, która może różnić się od bardzo złej, do doskonałej. Choć wielu SEO-wców to zabolało, trzeba przyznać, że to dobra idea. Bo kto chciałby ciągle trafiać na treści, które nie mają sensu?

Jak mogę zabezpieczyć się przed Pandą?

Napisz własne treści lub zatrudnij copywritera i pisz o temacie, o którym naprawdę masz pojęcie!

Korzystając z zewnętrznych źródeł stojących na wysokim poziomie, powinieneś dodać przypisy lub odesłać czytelnika do oryginalnej, wartościowej treści za pomocą linku. W przeciwieństwie do tego, co wielu ludzi sądzi, link do innej strony zewnętrznej może okazać się cenny, zwłaszcza, jeśli czytelnik znajdzie tam cenne informacje na interesujący go temat (np. Wikipedia, prestiżowa gazeta lub Akademia Nauk). Skoncentruj się na odczuciach użytkowników, tak aby treść była dlań łatwa do zidentyfikowania, zrozumienia i pozyskania wiedzy.

Twórz jak najwięcej treści, poszerzaj temat i poruszaj go dogłębnie, ponieważ Google zwykle wyświetla się na pierwszych stronach wyników strony zawierające minimum tysiąc słów. Więcej informacji oznacza lepszy wynik.

Zadbaj też o podpis! Twoja witryna musi zawierać dane kontaktowe, jeśli prowadzisz stronę osobistą, firmową lub blog, zawsze musisz podawać swoje imię i nazwisko, a czasem również adres czy numer telefonu. Strona internetowa o wysokiej jakości jest tworzona przez prawdziwych ludzi, z imieniem i nazwiskiem, a nie przez anonimów. Google zwracają na to uwagę!

Utrzymuj regularność w aktualizacjach. Google chce widzieć, że nowe treści cały czas spływają na Twoją stronę, co pokazuje, że za treścią kryje się odpowiedzialny i zaangażowany człowiek.

Aktualizacja Pingwin

W kwietniu 2012 roku Google wprowadziło drugą wielką aktualizację Penguin. Pozwoliła ona algorytmom wychwycić witryny, które produkują spam poprzez strategię masowego linkowania. Zwłaszcza takie, które które kupując linki (np. w systemach wymiany linków), pragną szybko polepszyć swoją pozycję w rankingach. Celem Pingwina było karanie spadkiem w wynikach, przy jednoczesnej poprawie kondycji innych stron, kosztem tej ukaranej.

Jak mogę chronić się przed Pingwinem?

Przede wszystkim, należy powtórzyć raz jeszcze: stwórz własną wartościową treść. Ciężka praca zaowocuje w końcu tym, że linki do naszych artykułów zaczną pojawiać się same, zwłaszcza jeśli uda nam się zbudować wokół naszej strony wierną społeczność. Tak, to zajmuje dużo czasu, ale sprawia, że Pingwinem nie musimy sobie zawracać głowy. Jeśli jednak chcemy iść nadal na skróty, to musimy działać tak, aby przyrost linków wyglądał możliwie naturalnie. 100 zewnętrznych linków prowadzących do nowej witryny, powstałych w jedną dobę – musi wzbudzać podejrzenia.

Promuj swoją witrynę lub swojego bloga wśród wpływowych osób – jeśli takie znasz – a jeżeli nie, to wśród znajomych. Nie próbuj też sztuczki znanej jako „cloacking”. Polega ona na wyświetlaniu użytkownikom innej treści, niż ta, którą widzą roboty Google. Ukrywanie treści na stronie do podstawa czarnego SEO, które przy wykryciu, musi się wiązać z najsurowszymi konsekwencjami. Nie używaj także programów do automatycznego generowania linków.

Na koniec przejdźmy do trzeciego narzędzia używanego przez Google do rozróżniania dobrych treści od spamowych.

Aktualizacja kolibra

Hummingbird to wciąż świeży algorytm, który przetwarza zapytania w wyszukiwarkach w nowatorski i inteligentny sposób; wykorzystuje nowe technologie i łączy je ze starszymi funkcjami istniejących algorytmów. Nazwa pochodzi od szybkości i precyzji, kojarzonej z najmniejszym ptakiem świata.

W jaki sposób możemy wykorzystać zmiany wprowadzone przez aktualizację Koliber?

Gdy piszemy nowy artykuł na swoim blogu, powinniśmy zadać sobie następujące pytania:

1) Na jakie pytanie chcę odpowiedzieć w moim artykule?

2) Po co ludzie mają czytać ten artykuł?

3) W jaki sposób artykuł, który napisaliśmy pomaga czytelnikowi?

4) Czy jest wystarczająco dobry i wystarczająco unikatowy, aby pojawić się w pierwszych wynikach Google?

Podczas analizy słów kluczowych należy uwzględnić też frazy z tzw. długiego ogona.

Wyszukaj w sekcji nowości Google aktualnych problemów, wybierz tematy, w których czujesz, że możesz wnieść coś swoją wiedzą i napisz kreatywny artykuł na ten temat. Używaj filmów i infografik, ponieważ przyciągają one uwagę, utrzymuj uwagę czytelnika, tak aby spędził jak najwięcej czasu na Twojej stronie i odpowiedz na jego problem.

previous post
next post
Related Posts
No comments to read