Jakich danych brakuje w Google Analytics?

Nie będziemy tu polemizować ze zdaniem, że Google Analytics to najlepsze darmowe narzędzie do zbierania danych o ruchu na stronie. Nie jest jednak doskonałe i chyba warto sobie zdawać z tego sprawę.

Jeśli spróbujemy zestawić dane zebrane z dwóch zainstalowanych w jednym miejscu Analyticsów, albo porównamy Analytics z raportami pochodzącymi z innych narzędzi, bardzo prawdopodobne, iż dostrzeżemy, że statystyki nie zawsze są zbieżne. W tej publikacji wyjaśnimy, dlaczego brakuje pewnych danych na popularnej platformie analizy internetowej i jak duże mogą okazać się rozbieżności. Niektóre z tych problemów są dość łatwe do rozwiązania i można sobie z nimi poradzić, z innymi należy się pogodzić. Ale tak czy inaczej, o pewnych niedokładnościach wiedzieć wypada.

Skupimy się na GA, ponieważ jest to najczęściej używane narzędzie analityczne, aczkolwiek inne platformy nierzadko mierzą się z tymi samymi bolączkami.

Po pierwsze, blokowanie reklam

Kto używa adBlocka, ręka do góry. Chyba się nie pomylimy, jeśli powiemy, że rozszerzenia przeglądarki blokujące reklamy i inne internetowe tałatajstwo są najpopularniejszymi dodatkami jakie instalujemy. Nie ma się co obrażać. To naturalne, iż użytkownicy szukają lepszej wydajności i komfortu w korzystaniu z witryn, które niestety potrafią bardzo mocno przesadzić z liczbą reklam. W ostatnich latach wzrosło również przywiązanie do ochrony prywatności: co również wiąże się z blokadami analityki.

Jakie są skutki użytkowania adBlocka dla autorów stron? Niektóre blokery reklam nawet domyślnie hamują platformy analizy internetowej, a inne można skonfigurować właśnie w taki sposób. Testowaliśmy Adblock Plus oraz uBlock Origin, czyli dwa najpopularniejsze dodatki do przeglądarek na PC. Warto też zauważyć, że wtyczki tego typu stają się coraz częstsze na smartfonach.

Po naszych testach, prowadzonych przy włączonych blokerach i po wyłączeniu, zauważyliśmy, że utracone dane sięgały około 10%. Stosowanie wtyczek antyreklamowych może, sądząc po podobnych eksperymentach opublikowanych w sieci, może zmieniać statystyki nawet w zakresie od 15 do25%! Trzeba przyznać, że w takim przypadku przekłamanie byłoby dość spore, choć sami aż takich rozbieżności nie odnotowaliśmy. Oczywiście wiele zależy od wielkości próby i od ustawień AdBlock Plus. W każdym razie, blokery niewątpliwie na wyniki w GA wpływają i należy to mieć na uwadze.

Po drugie, filtry

Niby oczywiste, ale nie można o tym nie wspomnić. Filtry skonfigurowane przez nas w Google Analytics powinny celowo odsiewać podejrzane wejścia na stronę, co naturalnie powinno się objawić zmniejszeniem ruchu. Sensownie ustawiony filtr to jak najbardziej dobry pomysł, który usunie statystyk choćby wejścia botów, dzięki czemu wykresy staną się wiarygodniejsze i bardziej rzetelne. Rzecz w tym, że filtry mogą być bardzo różne. Istnieje np. możliwość założenia filtru, który wyklucza niektóre niszowe rozdzielczości ekranu. Wszystko zależy tu od nas, aczkolwiek z filtrami powinniśmy się obchodzić bardzo ostrożnie, najlepiej nakładając je wyłącznie na jeden z utworzonych widoków.

Trudno podać konkretne liczby i oszacować jak filtry wpływają na wyniki z GA. Wszakże wszystko zależy od konfiguracji i np. tego jak wiele jest „zbędnych” odsłon, które próbujemy zignorować.

Po trzecie, nieśledzące przeglądarki

Jest to kolejna funkcja wynikająca z dążeniem do zachowania prywatności w sieci, ale tym razem dotycząca samych przeglądarek. Najczęściej opcję śledzenia możemy włączyć bądź wyłączyć w konfiguracji większości popularnych programów. Nie jest to mocno odczuwalne, ale jak pokazują różne testy, niewielka część danych gdzieś tam umyka.

Zarówno w przypadku Firefoksa i Chrome na Windows 10, opcja braku śledzenia zmniejsza widoczny ruch o około 1%. Jedynie zastrzeżenie śledzenia w aplikacji Firefox Quantum, miało większy wpływ na roboty, sięgający kilku procent. Musimy też pamiętać, że blokada śledzenia pozostaje zazwyczaj domyślnie wyłączona, więc ostatecznie nie musimy się tym przejmować. Straty w odsłonach są kilkukrotnie mniejsze niż w związku z użytkowaniem adBlocków.

Po czwarte, nieprawidłowa instalacja

Bywa czasami tak, że skrypt Google Analytics został źle wklejony lub gryzie się z innym narzędziem. Przykładem może być Google Tag Manager, czyli drugie darmowe (ale bardzo potężne) narzędzie Googli pomagające w analizowaniu ruchu na stronie. Jako, że GA i GTM mają wspólny rodowód, a moloch wręcz zachęca do stosowania jednego i drugiego, mogłoby się wydawać, że nie mogą one wpływać na siebie w sposób negatywny. I zazwyczaj rzeczywiście tak jest, lecz zdarzają się przypadki gdy nawet kolejność implementacji skryptów w kodzie zakłamuje wyniki.

Co się stanie jeśli nie będziemy przestrzegali wszystkich wytycznych Google podczas konfigurowania jego produktów na stronie? Skutki mogą być różne, ale do najczęstszych nieprawidłowości należy odnotowywanie większego ruchu w GA niż GTM. Z kolei źle zlokalizowany kod Analytics (poza sekcją head) kosztuje nawet jedną trzecią ruchu w porównaniu do poprawnie zaimplementowanego kodu na stronie, chociaż co ciekawe, margines błędu zależy od przeglądarki. Warto też zauważyć, że mylne implementacje zakłamują również wyniki w GTM. Rozbieżności wynoszą od 1% do 10% zależnie od przeglądarki, przy czym największe bzdury dotyczą… Internet Explorera.

previous post
next post
no posts related
No comments to read